WSZYSTKO CO ZNAMY

Wszystko cokolwiek znamy, zarówno w dziedzinie ducha jak i materii, jest nam znane jako coś szczególnego, wielorakiego, różniącego się, zjawiskowego. Wiedza ludzka nie może być niczym więcej, jak tylko wiedzą o względnych przejawach pewnego istnienia. „Najwyższą zaś mądro­ścią naszą będzie uznanie, iż najgłębsza treść tego istnienia leży poza obrę­bem filozofii, albo mówiąc słowami św. Augustyna: «cognoscendo ignorari et ignorando cognosci»”.Według Spencera analiza świadomości, niezależnie od tego w jaki sposób się ona ujawnia, pozwala wyróżnić następujące jej cechy. Po pierwsze świado­mość wymaga odróżnienia jednego przedmiotu od drugiego. Aby być świado­mym, człowiek musi być świadomym czegoś. Owo zaś coś może być poznawa­ne jako takie, jedynie w odróżnieniu od czegoś, co nim nie jest. Odróżnienie z kolei jest z konieczności ograniczeniem. Skoro bowiem jeden przedmiot ma być odróżnionym od drugiego, to musi posiadać pewną postać bytu, której nie ma drugi, albo też musi on nie mieć jakiejś postaci, którą drugi z nich posiada. Jest więc oczywiste, iż «Nieskończoność» nie może być odróżnioną jako taka, od «Skończoności» przez wskazanie braku jakiejś cechy, którą «Skończoność» posiada, gdyż brak taki byłby ograniczeniem.

BEZWARUNKOWA NIEOGRANICZONOŚĆ

Wykazać nieuniknioną względność naszej myśli można także, według Spencera, na podstawie analizy natury ludzkiego rozumu. Może on poznawać jedynie rzeczy ograniczone i warunkowo ograniczone. „Bezwarunkowa nie- ograniczoność czyli «Nieskończoność» i bezwarunkowa ograniczoność czyli «Absolut» nie mogą w sposób dodatni być odtworzonemi przez naszą umysłowość”. Ludzie nie mogą pojąć ani «całości» bezwzględnej, tj. tak wielkiej, iż nie sposób uznać jej za względną część innej jeszcze większej całości, ani też pojąć bezwzględnej «części», czyli tak małej, że ludzie nie są w stanie przed­stawić jej sobie w postaci względnej całości, podzielonej na cząstki jeszcze mniejsze. Według Spencera umysł ludzki nie potrafi także dodatnio przedstawić sobie, urzeczywistnić lub odtworzyć całości nieskończonej, gdyż to mogłoby być uczynione tylko przez nieskończone dodawanie w myśli całości skończo­nych. Realizacja zaś tego wymaga nieskończonego czasu. Również z tego sa­mego powodu niemożliwe jest przyjęcie zasady nieskończonej podzielnością części. Zdaniem Spencera jedynie warunkowa ograniczoność może stanowić przedmiot ludzkiego poznania i myślenia. „Myśleć jest to warunkować; wa­runkowa zaś ograniczoność jest zasadniczem prawem możliwości myśle­nia”. Myśl nie może przekraczać świadomości. Z kolei świadomość jest możliwa tylko w granicach wzajemnego przeciwstawiania sobie przedmiotu i podmiotu myśli.

PROCES UOGÓLNIENIA

Zdaniem Spencera pojawia się więc pytanie, czy ten proces uogólniania może być prowadzony w nieskończoność? Czy jest to czynność ograniczona czy też nieograniczona? „Czy można iść dalej bez końca, wyjaśniając grupy zjawisk przez włączanie ich do grup obszerniej­szych, czy też musimy w końcu dojść do grupy najobszerniejszej?” W przy­padku przyjęcia, iż czynność ta jest nieograniczona należy uznać niemożliwość ostatecznego wyjaśnienia danego zjawiska. Akceptacja drugiego ze stanowisk, przyjmującego, że proces ten jest ograniczony, również prowadzi do wniosku o  niepoznawalności zjawiska. „Skoro bowiem coraz głębsze poznanie objaśnia­nia przyrody rzeczy, stanowiące postęp wiedzy, polegają jedynie na kolejnem włączaniu praw poszczególnych do dziedziny praw ogólnych, tych zaś do za­kresu jeszcze bardziej ogólnych, to oczywistym tego wynikiem będzie, iż praw­da najogólniejsza, jako nie dająca się włączyć w żadną inną nie dopuszcza tłu­maczenia. Jasnem jest, iż skoro «najogólniejsze» poznanie, do jakiego docho­dzimy, nie może być sprowadzonem do «bardziej» ogólnego, jest więc ono nie do pojęcia. Z konieczności przeto powinno nas ostatecznie postawić oko w oko z czemś «niewytłumaczalnem»”.

WZGLĘDNOŚĆ POZNANIA

Tak więc według Spencera podstawą wszystkich zjawisk świata material­nego jest byt absolutny, potęga, której człowiek nie jest w stanie poznać. Jest to spowodowane zasadami funkcjonowania ludzkiego umysłu. Jedyną cechą, którą można mu przypisać jest istnienie, czyli trwanie.Dla lepszego zrozumienia dowodów przytaczanych przez Spencera na po­parcie tezy o niepoznawalności bytu prawdziwego oraz zrozumienia, czym dla niego jest świat materialny, trzeba zatrzymać się chwilę nad przebiegiem proce­su poznania. Według Spencera ogólne pojęcia naukowe są jedynie symbolami rzeczywi­stości, nie zaś wiadomościami o niej. „Można się przekonać, że wiadomości nasze nie są i nie mogą nigdy być bezwzględnemi albo drogą analizy «wytworów» myśli, albo też drogą rozbioru «sprawy» myślenia”.Pierwsza droga, polegająca na rozpatiywaniu wyników ludzkiej myśli, przebiega następująco. Nasze wyjaśnienia zawsze zaczynamy od zjawisk kon­kretnych.Dane zjawisko człowiek stara się wyjaśnić, opierając się na zjawisku bardziej ogólnym, którego tamto jest konkretnym przykładem. W ten sposób dochodzi się do pojęć bardzo ogólnych.

POSPOLITY ROZUM

Rozum pospo­lity stwierdza istnienie rzeczywistości; wiedza przedmiotowa wykazuje, iż rze­czywistość ta nie może być tem, czem się wydaje naszej umysłowości, wiedza podmiotowa wykazuje, dla czego rzeczywistości tej nie możemy pomyśleć taką, jaką jest w istocie – a jednak zniewoleni jesteśmy myśleć o niej jako o istnieją­cej”. Według Spencera człowiek jest zmuszony patrzeć na wszystkie zjawiska jak na przejaw działania niepoznawalnej potęgi.Zdaniem Spencera nauka początkowo rozpoczyna tłumaczenie zasad funk­cjonowania świata zewnętrznego od analizy konkretnych zjawisk, np. w staro­żytności słońce było uważane za wóz ciągniony przez konie. Jego ruch wyja­śniano przy pomocy prostej siły mechanicznej. Później Kepler uznał, iż na pla­netach znajdują się duchy kierujące ich ruchami dookoła słońca, po eliptycz­nych orbitach. Następnie ich obroty zaczęto tłumaczyć na podstawie prawa powszechnego ciążenia. Tak więc w nauce, według Spencera, następuje proces tłumaczenia zjawisk przy pomocy pojęć coraz bardziej ogólnych, a tym samym bardziej abstrakcyjnych. Poszczególne zjawiska podciągane są pod konkretne prawa, a te z kolei wyjaśniane są na podstawie praw bardziej ogólnych, czyli mniej uchwytnych. „Każda głębsza i bardziej ogólna potęga, którą zaczynano uważać za przyczynę zjawiska, bywała mniej zrozumiałą, niż poprzedzające ją potęgi szczególne w tem znaczeniu, iż z mniejszą dokładnością dawała się przedstawić w umyśle; jednocześnie zaś bywała ona bardziej zrozumiałą w tem znaczeniu, iż działanie jej dawało się przewidzieć”.

WEDŁUG SPENCERA

Według Spencera ludzie mogą sobie wytworzyć nieokreślone pojęcie rzeczywi­stości bezwzględnej. Istnieje jednak taka cecha, której tego rodzaju byt nie może być pozbawiony. Jest nią trwanie. Jego zdaniem nieokreślone pojęcie rzeczywistości bezwzględnej jest nierozerwalnie związane z bezwzględnym trwaniem. Wobec tego rzeczywistość nie jest niczym innym jak trwaniem świadomości.Spencer jest przekonany, że człowiek posiada w sobie nieokreśloną świa­domość jakiejś rzeczywistości bezwzględnej, przekraczającej wszelką stosun- kowość. Po pierwsze, w umyśle ludzkim istnieje przeświadczenie, że chociaż świat zewnętrzny cechuje zmienność, to istnieje niezmienne podłoże, na którym owe zmiany dokonują się. Po drugie, każdy człowiek posiada świadomość względnej rzeczywistości. Po trzecie, „że ponieważ myślenie możliwem jest tylko «w stosunkach», stosunkowa przeto (względna) rzeczywistość, jako taka, pojmowana być może jedynie w związku z rzeczywistością bezwzględną”.Spencer twierdzi, że rzeczywistość ukryta poza pozorami, czyli byt praw­dziwy, jest dla ludzkiego umysłu niepoznawalna. Wynika to z budowy rozumu. Chociaż absolut nie może być nigdy poznanym w ścisłym tego słowa znaczeniu, to jednak jego istnienia człowiek nie jest w stanie zanegować.

O BYCIE PRAWDZIWYM

Według Spencera u podstaw wszelkich rozważań metafizycznych leży po­jęcie «rzeczywistość». Wiele nieporozumień spowodowało w filozofii przeciw­stawienie pozornego bytu zjawiskowego, czyli fenomenów, jedynego jaki czło­wiek jest w stanie poznać, bytowi noumenalnemu, o którym sądzi się, że gdyby można było go poznać, to byłby on bardziej prawdziwym niż pierwszy. Zwią­zane jest to ze znaczeniem, jakie ludzie nadają słowu «rzeczywistość». Prze­ciętny człowiek, oglądając jakiś przedmiot,, traktuje go jako coś istniejącego na zewnętrz niego, rzeczywistego. Wyobraża on sobie, że wiadomości jego rozcią­gają się do tego miejsca, w którym znajduje się oglądany obiekt. Nie rozróżnia on pozoru od rzeczywistości. Z kolei metafizyk jest przekonany, iż świadomość ludzka nie może ogarnąć samej rzeczywistości, lecz jedynie jej pozory.Zdaniem Spencera ludzie nieprawidłowo pojmują czym jest otaczający świat materialny. Jest on utożsamiany z przedmiotami i zjawiskami znajdują­cymi się na zewnątrz człowieka. Tymczasem przez rzeczywistość trzeba rozu­mieć trwanie czegoś w ludzkiej świadomości. Różnica pomiędzy przedmiotem a jego obrazem w świadomości polega na tym, iż jego wizja w umyśle ludzkim zawsze może być z niego usunięta, natomiast obrazu rzeczy widzianej człowiek nie jest w stanie pozbyć się tak długo, jak długo jest ona postrzegana.

OTACZAJĄCY CZŁOWIEKA ŚWIAT

Z przedstawionych rozważań widać, że od najdawniejszych czasów filozo­fów interesuje problem ustalenia czym jest byt prawdziwy i jaka jest jego natury oraz określenie jego stosunku do otaczającej człowieka zmiennej rzeczywistości materialnej. Przy pomocy pojęcia «byt» określana bywa najczęściej substancja będącą podstawą wszystkich zjawisk. Może mieć albo naturę idealną, tak jak platońskie «idee», albo naturę materialną, tak jak «atomy» Demokryta. Nie musi być bez­pośrednio dostępna zmysłom, ale jest ona tworzywem wspólnym, podstawą, z której ukształtowane są wszystkie istniejące zjawiska świata znajdującego się na zewnątrz człowieka i mogącego być przez niego poznanym. Z kolei zjawi­ska, które człowiek może zaobserwować przy pomocy zmysłów, stanowią róż­norodnie ukształtowaną przestrzennie kombinację elementów stanowiących byt prawdziwy. Ponieważ ich cechą charakterystyczną jest ograniczony czas istnie­nia, wobec tego nie mogą one być uznane za byt prawdziwy. Otaczający czło­wieka świat stanowi więc byt pozorny, czyli byt nieprawdziwy.Zagadnienie określenia czym jest byt prawdziwy i jego stosunku do świata materialnego, czyli bytu nieprawdziwego, obecne jest w wielu teoriach filozo­ficznych we wszystkich epokach. Można go także odnaleźć w rozważaniach Herberta Spencera. Najwięcej informacji na ten temat zawiera jego praca zaty­tułowana Systematfilozofii syntetycznej.

MOMENT ZWĄTPIENIA

Moment zwątpienia skłonił również Platona do postawienia pytania o natu­rę prawdziwego bytu. Jego zdaniem pod pojęciem «byt» należało rozumieć to, czemu przysługiwało ciągłe istnienie. Nieodłączną cechą otaczającego człowie­ka świata materialnego była zmienność, czasowość. Nigdy nie był on czymś trwałym. Zdaniem Platona przemijające rzeczy wchodzące w skład świata mate­rialnego postrzeganego za pomocą zmysłów były bliższe zjawisku niż właści­wemu bytowi. Nie były one więc bytem prawdziwym, ale bytem pozornym, nieprawdziwym. Według niego bytem były idee. Pod pojęciem «idei» rozumiał oderwaną od rzeczy wspólną im istotę. Były one niematerialne, bezcielesne. Istniały gdzieś w kosmosie, niezależnie od świata materialnego. W koncepcji opracowanej przez Platona przedmioty materialne były czymś wtórnym, po­chodnym w stosunku do idei. Rzeczy postrzegane przez zmysły stanowiły ko­pie, naśladowały swoje wzorce w postaci idei. Przedmioty materialne tworzyły więc byty niesamoistne, wtórne, zależne w swoim istnieniu od bytu doskonałe­go. Z kolei idee były wzorcami, prototypami dla przedmiotów. Według Platona świat idei stanowił byt prawdziwy, a materię nazywał niebytem. Rzeczy mate­rialne zajmowały miejsce pośrednie między bytem, czyli ideami a niebytem, czyli materią. Były więc one mieszaniną bytu i niebytu

ZWĄTPIENIE W WARTOŚĆ WIEDZY

Dla Talesa była nim woda. Anaksymander jako prazasadę rzeczywistości przyjął nieokreśloną bezkresną, niepodzielną materię, którą nazwał «apeironem». Kontynuator jońskiej filozofii przyrody, Heraklit, głosił z kolei, iż pod­stawą jest ogień. Ci pierwsi myśliciele podjęli próbę wyjaśnienia zjawisk przyrody, wychodząc od analizy jej samej. Starali się w swoich rozważaniach wyeliminować siły nadprzyrodzone, odmitologizować otaczającą ludzi rze­czywistość. Materialny, zmienny świat znajdujący się na zewnętrz człowieka był, w ich przekonaniu, prawdziwym bytem. Zwątpienie w wartość wiedzy opartej na danych dostarczanych przez zmy­sły doprowadziło Parmenidesa do sformułowania odmiennych wniosków niż te, które przyjęli filozofowie jońscy. Przestrzegał on przed ślepą wiarą w wartość postrzeżeń zmysłowych. Odróżnił on mniemanie i poznanie rozumowe. Według Parmenidesa mniemanie oparte było na danych empirycznych. Dawało ono wiedzę jedynie o tym, co wydaje się być. Nie stanowiło natomiast wiedzy prawdziwej. Informacje o istocie rzeczy mogły pochodzić tylko od rozumu. Wszelką zmianę, wszelkie stawanie się i wielość uważał za niebyt. Doszedł on do wniosku, że prawdziwy byt nie powstaje ani nie ulega zniszczeniu, a więc jest wieczny, niezmienny, ciągły, jednorodny. Tak więc Parmenides przeciw­stawił byt, poznawany przy pomocy rozumu, niebytowi. Świat zmiennych zja­wisk poznawanych przy pomocy zmysłów uznał za byt pozorny