FENOMEN MYŚLENIA

Fenomen »myślenie okrągłego czworokąta« mogę opisać co do jego efektywnej zawartości, lecz okrągłego czworokąta tam nie ma, a przecież jest oczywiste, że w myśleniu tym jest on pomyślany i że właśnie temu, co pomyślane, jako takiemu, my­ślowo jest przypisana okrągłość i czworokątność, albo też, że obiekt tego my­ślenia jest zarazem okrągły i czworokątny”.Ostatecznie jednak poszczególne modi przedmiotowości nie rozszerzają transcendentalnego świata do niemożliwych rozmiarów. Chciałoby się powie­dzieć, że Husserl nie mnoży bytów ponad potrzebę. Możliwość bycia a zarazem możliwość myślenia ma swoją granicę, choć nie jest nią to, co realnie istnieje. Sens bycia nie wyraża się także w opisie tego, co aktualnie dane. Sens bycia a zarazem sens myślenia (czyli w sumie: sens przedmiotowości) konstytuuje się w apodyktycznej oczywistości samej możliwości. Dotyczy to również takich sytuacji, w których adekwacja nie osiągnęła jeszcze swej skończonej pełni. Je­dyną więc granicą możliwości pozostaje coś w istocie niemożliwego (do zaist­nienia i do zaprezentowania). „Okrągły czworokąt” nie tylko nie istnieje realnie ta charakterystyka jest mało istotna, gdyż realnie nie istnieje również ani sam „okrąg”, ani też „czworokąt” – ale ponadto nie może zaistnieć w ogóle, a to oznacza, że nie może też być przedmiotem, nie może być dany w istotowym oglądzie!

BYCIE PRZEDMIOTEM

Analiza bycia przedmiotem prowadzi nas do samych granic sensu bycia w ogóle. „Istnieją różnorakie modi bycia przedmiotem (Gegenstdndlichkeit) – pisze Husserl – a wraz z nimi tak zwanej prezentacji, i być może prezentacja tego, co istnieje w sensie tak zwanego spostrzeżenia wewnętrznego, z drugiej strony tego, co istnieje w sensie nauk naturalnych i obiektywizujących, są tylko jednymi z wielu, podczas gdy inne, jakkolwiek oznaczone jako nie ist­niejące, również są prezentacją, i tylko dlatego, że nią są, można je tamtym przeciwstawić i w sposób oczywisty od nich odróżnić”. Próbując rozjaśnić ten zawiły cytat, możemy stwierdzić, że zdaniem jego autora istnieje wręcz niezliczona ilość sposobów, w jakich może się przejawiać przedmiotowość, bycie w samoprezentacji, bycie danym w oczywistości. Może ono (to bycie przedmiotem) mieć charakter np. czegoś samoobecnego w spostrzeżeniu, uobecnionego w wyobrażeniu, obecnego efektywnie w teraźniejszości lub może jawić się jako bycie byłe [Gewesensein] w przypomnieniu; może być przedstawione wprost lub symbolicznie; dalej, może być realnie istniejące, jak i nieistniejące tak, choć mimo to wciąż dane w sposób oczywisty (a więc jednak jakoś będące); i wreszcie – w granicznym przypadku – może nawet być niedorzeczne, całkiem absurdalne, jak np. „okrągły czworokąt”. „Okrągły czworokąt nie pojawia mi się w wyobrażeniu – jak zwycięzca smoka – pisze Husserl – ani w spostrzeżeniu – jak dowolna zewnętrzna rzecz, ale jest to przecież pewien obiekt intencjonalny, i to jest oczywiste.

KOLEJNE WYKŁADY

W piątym wykładzie w Idei fenomenologii Husserl stwierdza: „Przeciwsta­wienie egzystencji i esencji, cóż to wszakże może znaczyć innego jak nie to, że w dwóch modi samoprezentacji manifestują się tutaj dwa sposoby bycia i trzeba je od siebie odróżnić”. Po chwili dodaje zaś z obawą: „Wydaje się wszakże, że porwał nas potężny nurt”. Mianowicie, okazuje się, że to, co przejawia się na dwa sposoby – jako modus istoty i modus istnienia – w rzeczy samej przynależy do jednego bycia. Zaryzykujmy i dajmy porwać się temu nurtowi. Husserl od­krywa tu bowiem sam fundament bycia: bycie w samoprezentacji, czyli bycie przedmiotem. Jacąues Derrida dostrzegając tę kluczową kwestię, stawia pytanie: „(…) Czym jest ens w praes-ens i czym jest bliskość bycia tego ens”. Trans­cendentalna przedmiotowość [Gegenstandlichkeit] to w istocie fenomenolo­giczna próba analizy Parmenidejskiej jedności bytu i myśli! Bycie przedmio- tern jest warunkiem wszelkich spekulacji na temat transcendentnego bytu, i to zarówno w wymiarze jego faktycznego istnienia, jak i w wymiarze istotowej treści. Ale fenomenologiczna przedmiotowość pozwala przezwyciężyć również metafizyczne deklaracje o czystej myśli rozpoznającej jedynie samą siebie w absolutnej, chociaż pustej, immanencji. Analizując zagadnienie istnienia (resp. bycia), fenomenologiczne badanie odsłania konieczną wzajemną współ- przynależność bytu i myśli, której fundamentem jest idea przedmiotowości.

FUNDAMENTALNE RYSY

Fenomenologia, nie rezygnując całkowicie z tej zależności, równie mocno (jeśli nie mocniej) akcentuje jej przeciwny kierunek. To sam akt „urzeczywistnienia” wyznaczony jest przez istotową możliwość bycia. Ta odwrotna zależność dotyczy aktu i to w dwojakim sensie: po pierwsze, w ujęciu obiektywistyczno-egzystencjalnym: aktu jako aktualnego istnienia, po drugie, w ujęciu transcendentalnym: aktu jako intencjonalnego odniesienia. Dzięki temu transcendentalna fenomenologia – podkreślając idealną możliwość w sobie i dla nas – stara się uciec zarówno przed pułapką milczenia (aktualne w sobie), związaną z konsekwentnym egzy- stencjalizmem, jak i przed pułapką solipsystycznego relatywizmu (aktualne dla mnie), związaną z konsekwentnym psychologizmem.Drugim fundamentalnym rysem metafizyki transcendentalnej jest koniecz­ne odniesienie do podmiotu. Istotowa struktura możliwości bycia wskazuje na konstytutywne zrelatywizowanie bytu do myśli (i odwrotnie). Mówimy tu o   źródłowej współprzynależności, która w niczym nie ogranicza faktycznej „transcendencji” (choć nie „transcendentności”) że jest. Ostatecznie fenomeno­logiczny sens istnienia, tj. istotowe bycie możliwym oznacza samoprezentację [Selbstgegenbenheit] eidosu, oznacza bycie danym bądź bycie obecnym [gegen- benheit] w (adekwatnej) oczywistości. Owo istnienie dla mnie [Furmichsein], w uniwersalnym ujęciu rozumiane jako istnienie dla transcendentalnej pod­miotowości, zachowuje (w swojej strukturze) zarazem: istnienie w sobie. W ten sposób Husserl opisuje sferę danych absolutnych, które skoro są dane – istnieją dla nas, zaś skoro są absolutne – muszą również istnieć w sobie.

OGÓLNA TEZA

Tę ogólną tezę Heidegger umieszcza w odniesieniu do samej nauki fenomenologicznej, mimo że on sam podkreślając wartość faktyczności bycia, postuluje w końcu ontologię funda­mentalną. Ostatecznie jednak ontologia ta również jest możliwa tylko jako fenomenologiaFenomenologia stara się rozważyć istotowe możliwości konkretnych rzeczy. Przy tym, nie oznacza to, że ucieka ona przed przypadkowymi faktami w for­malną ogólność. Nie chodzi tu o proste przestawienie się z analiz „egzystencjal­nych” na „esencjalne”. (Husserl często przestrzega przed scholastyczną inter­pretacją jego eidetycznych poszukiwań). W fenomenologii chodzi natomiast o  takie przekroczenie faktyczności – która zresztą w sensie metodycznym pozo­staje punktem wyjścia (w postaci fenomenalnej faktualności) i stanowi nieredu- kowalny korelat istotowego oglądu – które doprowadzić nas powinno do metafi­zyki możliwości. Owe istotowe możliwości nie stanowią już „tylko” potencjal­nego zaplecza dla afirmatywnego aktu. Fenomenologia stara się nie lekceważyć prymatu czystej możliwości, która staje się ostatecznym celem każdego jednost­kowego doświadczenia. W ten sposób odkrywamy najbardziej fundamentalny rys projektowanej metafizyki. Fenomenologia w pewnym sensie zrywa z arystotelesowsko- -tomistyczną wykładnią bytu jako substancji będącej takim jednostkowym ko- relatem aktu i potencji, w którym aktualnie zachodząca faktyczność jest uzna­wana za element nieodzowny i fundujący określenie potencji.

PRZY ZDROWYCH ZMYSŁACH

Nikt przy zdrowych zmy­słach nie będzie wszak wątpił w istnienie świata (…)”. Owo że jest nie wyma­ga więc empirycznego dowodu, ale fenomenologicznego opisu jego jak. Oczy­wiście nie chodzi tu o to, jak coś się faktycznie przejawia w świecie realnym. Ten rodzaj pozytywnie gromadzonych wyników obserwacji jednostkowych faktów i zdarzeń nigdy nie będzie wystarczającą przesłanką dla ogólnych twier­dzeń i uniwersalnych prawd. W transcendentalnym obszarze owo jak dotyczy czystych możliwości. Pytając: jak?, pytamy o istotową potencjalność bycia, którego jedynie powierzchownym – i wcale niekoniecznym – wyrazem jest aktualne występowanie w realnym świecie. „(…) Wiedza w postaci faktu, że poznanie transcendentne rzeczywiście istnieje – jak zauważa Husserl, omawia­jąc problem poznania – poręcza (…) jako logiczną oczywistość, że jest ono możliwe. Lecz zagadką jest, jak ono jest możliwe”. Powtórzmy więc: faktycz­ne jest potwierdza „jedynie” że jest możliwe, natomiast jak wyjaśnia sens tego potwierdzenia, analizując w świadomości m.in. konieczne odniesienie realnego do możliwego Heidegger będąc pod wyraźnym wpływem Husserla, w Byciu i czasie pi­sze: „Wyżej od rzeczywistości stoi możliwość. Zrozumienie fenomenologii polega wyłącznie na ujęciu jej jako możliwości”

POZYTYWNA STRONA

Zrozumienie tej niewątpliwości i rzeczywiście uprawnionego istnienia świata jest zupełnie czymś innym niż przeprowadzenie naukowego dowodu. W tym celu należy porzucić przyrodoznawcze procedury opisu tego, co real­ne, by móc rozważyć w fenomenologicznej czystości byt w ogóle, a nie tylko faktycznie, czy aktualnie obecny. Innymi słowy, po to, by postawić problem istnienia w sensie absolutnym, należy zawiesić naturalnie narzucający się sens bycia-pod-ręką. Do pozytywnej strony pierwszego kroku – uczynionego wraz z redukcją fe­nomenologiczną – należy odkrycie nowego horyzontu transcendentalnej reflek­sji, a w nim neutralny – chociaż zarazem korelatywny – względem empirii świat bytów irrealnych. Istnienie tych bytów, jak zresztą sama ich nazwa wskazuje, że nie może być ograniczone do zawężonego pojęcia realności. W ten sposób otwieramy się na nowy zagadkowy wymiar egzystencji. Przy czym, mówiąc precyzyjniej, nie tyle chodzi o ogólne bycie jako takie, ile raczej o bycie istoto- we [ Wesenssein], które w stosunku do bycia realnego [Dąsem] stanowi funda­ment jego możliwości. W pewnym sensie, niejako w drugim kroku, uświada­miamy sobie zmianę kierunku naszego krytycznego spojrzenia z problemu, że jest na problem jak jest. „Lecz zagadkowe jest tutaj – pisze Husserl – owo »jak«, natomiast samo »że« jest absolutnie pewne.

REALNY ŚWIAT

Mimo więc, że do pewnego stopnia świat realny stanowi stały korelat istotowych wglądów, to jednak mamy świadomość, że jest on tylko jedną stroną trans­cendentalnej struktury bycia. Realność to ważny, ale jedynie modus istnienia, jego regionalne określenie, tymczasem to całościowy, prymamy sens istnienia stanowi temat transcendentalnych poszukiwań. „Trzeba jednak również wyraź­nie wyjaśnić zasadniczą odmienność transcendentalno-fenomenologicznego ide­alizmu – pisze dobitnie Husserl w Posłowiu do „Idei” – w przeciwstawieniu do tego, który zwalcza realizm jako swe wykluczające przeciwieństwo. Przede wszystkim fenomenologiczny idealizm nie neguje rzeczywistego ist­nienia świata realnego (a przede wszystkim przyrody), jak gdybym mniemał, że świat ten jest jedynie pozorem, któremu by ulegało, choćby niepostrzeże­nie, naturalne i pozytywno-naukowe myślenie. Jedynym zadaniem i osiągnię­ciem tego idealizmu jest to, żeby wyjaśnić sens tego świata; dokładnie – sens, w którym dla każdego świat ten uchodzi za coś rzeczywiście istniejącego (ais wirklich seiend gili), i to uchodzi (gilt) w sposób rzeczywiście uprawniony. To, że świat istnieje, że jako rzeczywiście istniejący wszechświat jest dany stale, w ciągłym doświadczeniu prowadzącym do powszechnej jednozgodno- ści, jest całkiem niewątpliwe. Czymś zupełnie innym jest zrozumieć tę nie- wątpliwość, stanowiącą fundament życia i nauki pozytywnej, i wyjaśnić podstawę jej uprawnienia . Heidegger kontynuując te transcendentalne poszukiwania, przedstawia w Byciu i czasie różne modi bycia: „Miano »bytująca« (»seiend«) nadajemy jednakże niejednej rzeczy, i to w rozmaitym sensie. Bytuje wszystko, o czym mówimy, co uważamy, do czego się tak lub owak odnosimy; bytuje także to, czym my sami jesteśmy i jak jesteśmy.

NATURALNE OGRANICZENIE

Husserl rozpoznaje naturalnie ograniczony, „zwykły” [schlichten] – tj. em­piryczny – sens istnienia jako stałe bycie pod ręką, bycie do dyspozycji: vorhan- den sein. „Dzięki widzeniu, dotykaniu, słyszeniu itd. w różnych odmianach zmysłowego spostrzeżenia – pisze on w Ideach – po prostu istnieją dla mnie rzeczy cielesne w jakimś przestrzennym rozmieszczeniu; w dosłownym lub w obrazowym sensie »pod ręką« (»vorhanden«), bez względu na to, czy jestem szczególnie uważny i zajęty nimi, przypatrując się im, myśląc, czując, chcąc,czy tez me .Pierwszy krok fenomenologicznego postępowania to odrzucenie natural­nego, opartego na empirycznych i praktycznych podstawach, uznania istnie­nia. Nie oznacza to oczywiście, że przeczy się tu istnieniu świata! Już w Ide­ach Husserl zaznacza: „(…) Nie neguję tego »świata«, jak gdybym był sofistą, nie wątpię o jego istnieniu, jak gdybym był sceptykiem (…)”. Ostatecznie, zawieszenie uznania realnego istnienia jest jednocześnie zawieszeniem jego negacji! Husserlowski irrealizm jest w równym stopniu przeciwieństwem tego, co realne, jak i tego, co nierealne! Transcendentalne stanowisko nie zwalcza więc realizmu, ani nie przeczy istnieniu jednostkowych empirycz­nych bytów. Przeciwnie, uzasadnienie naturalnego uznania w bycie staje się jednym z głównych jego zadań i właśnie z tego powodu musimy wcześniej wydostać naszą uwagę spod jurysdykcji naturalnego nastawienia, by móc przyjrzeć się całej sprawie w jak najbardziej neutralnym kontekście.

JAK O ŚCISŁEJ NAUCE

Jasne jest jedynie tyle, że pojęcie tego, co istnieje nie może być wzięte w najszerszym możliwym znaczeniu”. Z tego samego powodu (nieco dalej) Ingarden tłumaczy, dlaczego termin świat jako „całość (ogół) tego wszystkiego, co istnieje”, a więc świat, do którego m.in. należałby rów­nież Bóg, powinno zastąpić się węższym wyrażeniem świat realny, czyli taki, który już „nie obejmuje dziedziny przedmiotów idealnych i dziedziny idei”. W ten sposób Ingarden pragnie wykluczyć pewną fundamentalną kwestię z pola własnych badań. Rozważany świat bytów, jak i jego sens istnienia ule­ga znaczącemu ograniczeniu.Tymczasem, Husserlowska redukcja transcendentalna i umożliwiony przez nią istotowy ogląd tylko pozornie redukuje obszar badań. Redukcja oznacza bowiem zawieszenie uznania istnienia realnego, tj. istnienia właśnie w jego zawężonym znaczeniu! W istocie, chodzi więc o zawieszenie samego zawężenia’, inaczej mówiąc chodzi tylko o zawieszenie przypadkowego i „in­dywidualnego (w szczególności naturalnego) istnienia”, tzn. istnienia jedy­nie empirycznie ugruntowanego (bądź potwierdzonego). Husserlowska reduk­cja ma swój teoretyczny cel, którym jest (m.in.) uzasadnienie w refleksji fe­nomenologicznej naturalnego uznania w bycie [Seinssetzung]. W ten właśnie sposób przezwyciężając powszechny empiryzm, Husserl pragnie uczynić z fenomenologii – jak pisze w Filozofii jako ścisłej nauce — „wejściową bra­mę do autentycznej metafizyki przyrody, ducha, idei”.